|
Fundamentalną prawdę i nowość nauki
przekazanej przez Siostrę Faustynę wyraża określenie miłosierdzia
jako największego przymiotu Boga. „Bóg jest miłością, a
miłosierdzie jest Jego czynem.” (651 – liczby w nawiasach wskazują
kolejne ustępy z „Dzienniczka”). Największym aktem Miłosierdzia
jest zbawcza męka i śmierć Syna Bożego. Symbolem i znakiem
Miłosierdzia Bożego (czczonym w obrazie namalowanym według
mistycznej wizji św. Faustyny) jest Najmiłosierniejszy Zbawiciel,
który po zmartwychwstaniu idzie ku ludziom z błogosławieństwem,
ofiarowując im owoce swej Męki.
Zbawcze skutki Męki symbolizują na
obrazie dwa promienie: blady i różowy. Każdy grzesznik może zostać
ogarnięty promieniami i uzyskać łaskę zmiłowania. Wystarczy, że
uzna swój grzech i z ufnością poprosi o przebaczenie, a wtedy
zaczyna działać Bóg. Boże przebaczenie i nawrócenie człowieka to
wielki cud miłosierdzia, równoznaczny ze wskrzeszeniem: „Choćby
dusza była jak trup rozkładająca się i choćby po ludzku już nie
było wskrzeszenia i wszystko już stracone, nie tak jest po Bożemu,
cud miłosierdzia Bożego wskrzesza tę duszę w całej pełni”(1448).
Miłość Boga do człowieka, nawet jeśli jest to wielki grzesznik,
zmusza Boga do miłosiernego działania: „im większy grzesznik, tym
ma większe prawo do miłosierdzia” (598).
Nieskończenie Miłosierny Bóg jest
zawsze gotów udzielać swego zmiłowania. Stawia tylko jeden
warunek: człowiek musi z pokorą uznać grzech i prosząc o
zmiłowanie, z ufnością je przyjąć. Bóg nie narusza ludzkiej
wolności, nie zmusza, ale zaprasza i czeka. Ogromnie pragnie
udzielać łaski przebaczenia: „Palą Mnie płomienie miłosierdzia,
chcę je wylewać na dusze” (177). Jego serce „pałające płomieniem
miłości dla grzeszników” (1521) znajduje ukojenie wtedy, gdy
skruszony grzesznik prosi o zmiłowanie. Im więcej ludzie proszą,
tym bar-dziej się Bóg cieszy: „Cieszę się, że żądają wiele, bo
moim pragnieniem jest dawać wiele, i to bardzo wiele. Smucę się
natomiast, jeżeli dusze żądają mało, zacieśniają swe serca”
(1578). Bóg smuci się każdym grzechem, ale nie ma takiego grzechu,
którego by nie wybaczył. Największy ból, „śmiertelny smutek”
sprawia Mu nieufność (1076), nazwana wprost grzechem, dodajmy –
grzechem przeciwko Duchowi Świętemu, który ze swej istoty zamyka
się na przebaczenie: nieufność zrodzona z pychy i braku
wrażliwości na grzech zamyka przed człowiekiem „drzwi
miłosierdzia”.
Czynienie miłosierdzia i wypraszanie
go dla innych, jest zaspokajaniem Chrystusowego pragnienia i formą
uczestnictwa w zbawczym dziele Chrystusa. Apostoł Miłosierdzia
stara się przekonać zbolałą ludzkość, że tylko Jezus Miłosierny
może ją uleczyć; stara się przekonać współczesnych ludzi,
udręczonych grzechem i niesprawiedliwością, żeby nie pokładali
ufności w ludzkich środkach i rachubach, lecz zawierzyli
Miłosiernemu Zbawicielowi. Ludzie dotknięci własną nędzą i
grzechem, którzy zwątpili w możliwość godnego życia, ludzie
cierpiący wskutek niesprawiedliwości i przemocy, którzy utracili
nadzieję na życie w pokoju i ludzkich warunkach – tylko w Bożym
Miłosierdziu mogą odnaleźć poczucie bezpieczeństwa, akceptacji i
ludzkiej godności.
Orędzie Miłosierdzia Bożego to
zarazem zobowiązanie do czynienia miłosierdzia na naszą ludzką
skalę. Miłosierdzie Boże wychowuje i uwrażliwia człowieka,
wydobywa z niego dobro. Miłosierdzie to nie czułość ani
sentymentalizm, lecz odnajdywanie własnej godności w blasku
miłości Boga i dawanie o tym świadectwa przez życie na miarę tej
godności. Św. Faustyna przypomniała światu zapomnianą prawdę o
miłości Boga. Tej prawdy pragnie każdy człowiek, pragnie kochać i
być kochany – nieporównanie bardziej niż być bogaty, zdrowy czy
sławny. Tylko miłość czyni człowieka lepszym. Żadne krzyki, groźby
ani przemawianie z góry nie otworzą ludzkich serc. Tylko pewność
Bożej miłości i przebaczenia może przywrócić człowiekowi nadzieję
i dać odwagę nawrócenia.
Z braku miłości bierze się kryzys
poczucia grzechu. To nie wyrzuty sumienia i strach przed karą
przyprowadzają do konfesjonału, ale miłość. Tylko ten, kto kocha i
czuje, że jest kochany, ma potrzebę przepraszania kochanej osoby
za zło, które jej wyrządził i znajduje siłę do wewnętrznej
przemiany. Tak więc miłosierdzie jest zasiewem miłości. A my to
ziarno miłosierdzia mamy siać w ludzkich duszach. Oto zadanie dla
nas na miarę dzisiejszych czasów i dzisiejszych potrzeb. Jeśli
chcemy być wierni duchowi Ewangelii, uwielbić Boże Miłosierdzie i
okazać cześć św. Faustynie, a do tego leczyć świat z choroby
grzechu i braku miłości – dawajmy świadectwo miłosierdzia.
Ks. Mariusz Pohl |